Meble w restauracji
2009-02-03 08:20:20
Mam nieodparte wrażenie, że kiedyś już pisałam na ten temat. W każdym razie chciałam opowiedzieć pewną historie jak to fotele do restauracji, hokery i krzesła nie chciały pójść spać. Pewnego razu w barze nocnym przy ulicy Pijanej, zaszły niesłychane dziwy. Gdy już wszyscy klienci opuścili lokal, a kelnerzy posprzątali, pozamiatali, poprali, i tak dalej, fotele do restauracji, hokery oraz krzesła podniosły wielki raban. Oznajmiły, że nie chcą iść spać i zażądały whisky z colą oraz ogóreczków i śledzi do zagryzki. Pracownicy na początku nie wzięli na poważnie zachcianek barowych mebli. Tu muszę zaznaczyć, że fotele miały trafić do pobliskiej restauracji, ale, że właściciel restauracji robił remont, poprosił właściciela baru, który był jego znajomym o przechowanie foteli na czas remontu. Pracownicy byli więc zgorszeni ich bezczelnością. Gdy meble barowe nie dostały odpowiedzi na swe żądania, wpadły w furię. Zaczęły stukać swymi nogami o deski podłogi tak głośno, że pracownicy baru wreszcie skapitulowali. Przynieśli fotelom, hokerom i krzesłom alkohol, chociaż obawiali się jakie będą tego skutki. Z zagryzek zostały tylko grzybki marynowane, ale meble barowe łaskawie przyjęły tę wiadomość i przystąpiły do nieprzyzwoicie dużego spożycia alkoholu. Pracownicy siedzący z trwogą po katach baru, oczekiwali, co tez będzie działo się dalej, a przy tym każdy z nich miał nadzieję, że meble w końcu się opamiętają i zechcą pójść spać. Tymczasem meble barowe bawiły się w najlepsze- opowiadały sobie nieprzyzwoite dowcipy, wybuchały głośnym śmiechem i śpiewały szanty- przy czym łapały się wpół i bujały w takt muzyki. Gdy opróżniły pierwszą butelkę whisky zażądały kolejną i tak w kółko. Struchleli pracownicy donosili pełne butelki, a odnosili puste. Gdy meble zaczęły wywijać oberasa i rozbijać butelki o ściany, pracownicy w konspiracji przynieśli kolejna butelkę whisky, do której podstępnie dosypali proszek nasenny. Fotele do restauracji, hokery i krzesła zupełnie nieświadome pułapki, opróżniły butelkę i po chwili zaczęły się chwiać, aż w końcu osunęły się na podłogę i zasnęły głębokim snem. Pracownicy odetchnęli z ulgą i wrócili do domów, bo też opadały im już powieki ze zmęczenia.
Pozostaw swój komentarz